piątek, 21 sierpnia 2009

tramwaje pod specjalnym nadzorem

Czasami bycie na kacu pozwala na zauważenie drobinek, okruchów niemal zdarzeń, które normalnie nie odcisnęłyby na nas żadnego piętna. Zapomnielibyśmy o nich jak o codziennej rutynie, która stale jest obok nas, niczym cień - żeby nawet nie powiedzieć, że w nas. Moja rutyna poszła dziś na urlop razem z trzeźwością umysłu i chyba jakimś rozsądkiem - ale to naturalne, jesteśmy tylko ludźmi i wyciągamy wnioski z każdego doświadczenia jakie na nas spada- przynajmniej tak być powinno, a jeśli jest inaczej, to już trudno, kwestia indywidualna, zostawiam to innym.

Wracając do tramwajów. Droga powrotna do domu zajmuje mi niecałe dziesięć minut. Dziś czułam się jakbym wracała całą wieczność. Znów wyszłam z siebie w jakieś odległe miejsce i odpłynęłam, po prostu. Na zakręcie przewrócił się wózek z puszkami po piwie pewnego starszego pana. Woda, resztki piwa - wszystko popłynęło, ludzie zaczęli się odsuwać, uważać, żeby tylko nie zmoczyło to ich szacownego obuwia. Poczułam bunt. Przecież on był kiedyś młody, zakochany. Ktoś go kochał, potem zmieniał się świat, zmieniał siebie, zmieniał innych. Gdzieś ma rodzinę, ludzi, którzy z nim żyli i znali go doskonale, wiedzieli o nim coś więcej niż to, że zbiera puszki i ma szarą, podniszczoną marynarkę. Oni mają prawo go oceniać,
nie my.

Stradom wyrzucił mnie z 10, ból głowy obwieścił kolejną godzinę z przymrużonymi oczami.
Ale widzę, mimo wszystko, wszystko widzę. I czuję.

1 komentarz:

  1. Ludzkie.
    Każde obyczaje i zwyczaje.
    Na kacu moralnym i upojenia alkoholowego przemieszcza się między nami
    jedni uważają na buty, niektórzy na skarpetki a jeszcze inni
    na dumę i opinię.
    Bo kim by była osoba, która by panu pomogła?

    OdpowiedzUsuń