czwartek, 10 grudnia 2009

szmer życia

chciałoby się powiedzieć, że martwię się o siebie tylko i o nic innego, żeby choć przez chwilę pobyć egoistą. chciałoby się móc nabrać wody w usta i zanurkować z nią, żeby zagłuszyć rzeczywistość.
chciałoby się być lampką przy łóżku, przynajmniej cel znany i przeznaczenie jedno. tymczasem rzeczywistość rzuca w różne strony, podtapia grunt. chciałoby się, oj chciało zmienić bieg zdarzeń.
którym z kolei człowiekiem jestem, który żałuje, iż nie jest to w jego mocy? tego chyba nie zliczyłby nawet Bóg.

szmer życia, powiedziałby DrV. Coś w tym jest.

środa, 9 grudnia 2009

9,12,2009

Teraz jest okres Twoich świadomych decyzji i wyborów, poszukiwania własnej ścieżki i środka wyrazu siebie. Wtedy zazwyczaj opuszczamy znaną nam krainę codziennej rzeczywistości i udajemy się na poszukiwania nieznanych miejsc, by doświadczyć zmiany.


Takie ostatnio horoskopy czytam, pełen odjazd. I już nawet nie chodzi o treść, tylko stylistykę, formę przekazu. Metafizyka, chciałoby się rzec :)

środa, 2 grudnia 2009

pozwól sobie żyć chwilą

Ostatnio zasypiam coraz później i zaczynam znikać. Zmniejszył się nawet mój cień. Jestem zmęczona, jednak mam w sobie taką mnogość emocji, że nie chce się to pomieścić nawet w mojej głowie. Nawet sny mi sprzyjają, horoskopy, karty tarota i ludzie. Co więcej? czego się boję? Zapeszenia? Upadku przed metą? Im bliżej, tym dalej. W ostatecznym rozdaniu kart mogę stracić jokera i co wtedy? Usiłuję zostawić to za sobą i po prostu się cieszyć. Każdą chwilą spędzoną gdzieś pośród cudnych manowców przy ucieleśnieniu niebieskich migdałów. Gwiazdy są niżej niż nam się wydaje, trzeba tylko stanąć na palcach, wyciągnąć rękę i nie bać się złapać.

Jestem chaosem, który istnieje. Znam klucz do ładu i porządku (nie, nie persen). Czekam.