wtorek, 23 lutego 2010

życie nami gra

Życie można rozedrzeć na pół i podzielić na części dobre i złe. I teraz też.
Tak się nie da egzystować, niech ktoś wyrwie nas z tego koszmaru...

środa, 17 lutego 2010

zieleń zmienia się w czerń

Życie dziś smakuje kawą z mlekiem i bólem kręgosłupa. To też smak. To też część obrazka, który oglądamy po latach w snach. Są one judaszem w drzwiach, które oddzielają to, co było, od tego, co jest i co będzie. Dziś przenoszę się w przeszłość raz za razem, wspominam twarze dzieci, które zmieniły się w dorosłych i takimi zostaną. Niektóre już na zawsze. Nic nie boli tak jak śmierć młodych osób, mających życie przed sobą, mających rodziny. Ta bolączka znana jest od wieków i zawsze będzie wywierać podobne wrażenie na tych, którzy zostają. Bo co możemy zrobić? poklepać kogoś po ramieniu, uścisnąć dłoń, przytulić, zapłakać? Nie możemy nic zrobić, aby ulżyć w cierpieniach tych, którym ktoś odszedł. Czuję się fatalnie z tym, że ja żyję, jestem (chyba) zdrowa, a tak naprawdę nic nie trzyma mnie przy życiu! Owszem, mam rodzinę, ale nie założyłam jeszcze swojej własnej, nie mam nikogo, chociaż bardzo bym chciała, ale to już zupełnie inna bajka. Niech mama mi wybaczy te słowa, ale to mogłabym być ja i myślę, że byłaby to dużo mniejsza strata dla świata niż Jego śmierć.

Wojtuś, spoczywaj w spokoju.

wtorek, 2 lutego 2010

graj w życie!

marzną mi stópki, pachnę wanilią (bo nadużywam balsamu o takim zapachu) i mam do napisania do czw, do godz 11 cztery, no jeszcze trzy, recenzje. Z tym, że do tego czasu muszę jeszcze obejrzeć jeden film i odsłuchać dwa albumy. Ale mam wolną środę, będę działać. Warto, warto, każdy grosz teraz potrzebny, rodzą się dzieci w rodzinie, na studia chcę iść od października. Będzie się działo sporo. Zdecydowałam, że wracam na dziennikarstwo. Jak już kończyć, to po całości. Bo ciągle mi siedzi w głowie to pisanie, choć muza i film również. I tak właśnie myślę sobie, że najważniejsze decyzje życiowe podejmuje za nas właśnie ono - życie. A nam się wydaje, że to my.. to tak jak wtedy, gdy w grudniu myśleliśmy, że płyty tak szybko się sprzedają, gdy znikały w oczach z półek, gdy robił się na nich luz, a tak naprawdę one spadały pod regał. Tak jest właśnie w życiu. Nie wszystko jest tym, czym się wydaje. I sowy też.

Dobranoc, kolejna życiowa decyzjo, co czaisz się nieopodal drzwi.