wtorek, 2 lutego 2010

graj w życie!

marzną mi stópki, pachnę wanilią (bo nadużywam balsamu o takim zapachu) i mam do napisania do czw, do godz 11 cztery, no jeszcze trzy, recenzje. Z tym, że do tego czasu muszę jeszcze obejrzeć jeden film i odsłuchać dwa albumy. Ale mam wolną środę, będę działać. Warto, warto, każdy grosz teraz potrzebny, rodzą się dzieci w rodzinie, na studia chcę iść od października. Będzie się działo sporo. Zdecydowałam, że wracam na dziennikarstwo. Jak już kończyć, to po całości. Bo ciągle mi siedzi w głowie to pisanie, choć muza i film również. I tak właśnie myślę sobie, że najważniejsze decyzje życiowe podejmuje za nas właśnie ono - życie. A nam się wydaje, że to my.. to tak jak wtedy, gdy w grudniu myśleliśmy, że płyty tak szybko się sprzedają, gdy znikały w oczach z półek, gdy robił się na nich luz, a tak naprawdę one spadały pod regał. Tak jest właśnie w życiu. Nie wszystko jest tym, czym się wydaje. I sowy też.

Dobranoc, kolejna życiowa decyzjo, co czaisz się nieopodal drzwi.

2 komentarze:

  1. decydujemy, decydujemy, tylko, że każda decyzja ma doczepione do siebie inne możliwości dróg, modyfikacje wydarzeń/nas/uczuć
    inny rys psychologiczno-fizykalny wszechświata po prostu
    taki kot schroedingera :]

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli jednym słowem, nigdy nie ma lekko :/

    OdpowiedzUsuń