środa, 22 kwietnia 2009

To nie stanie się tutaj

/W głośnikach Depesze, Sound of the universe. Męczę kolejną recenzję, ale myślami jestem gdzie indziej. /

Od kilu tygodni moją lekturą jest czasopismo RitaBaum. Od kilku dni usiłuję skończyć artykuł o Neilu Tennantcie. Brytyjskim poecie, muzyku z Pet Shop Boys. Jestem oczarowana.

Fragment, który czytałam dziś z mało inteligentnym wyrazem twarzy:

""Gdzie sami się musimy zbudzić w ostatecznym dniu/ W ostatnim i najmniej pamiętanym hotelu ze wszystkich". (...) Może każda nasza twarz, gdy mija, przydzielana jest komuś po nas następującemu, oczekującemu w kolejce? Przewijają się twarze dziewcząt i chłopców, aż nagle uświadamiamy sobie, że już ich nie ma. Na kogo więc patrzymy? Aż w obcych twarzach przychodzi rozpoznanie: pragnienie jutra jest dotykalne tylko poprzez to, co było. Gdy traci się tego kogo się kocha, łatwiej jest obejmować horyzont. Fuller: "Więc gdzie ujrzałem zmarłego przyjaciela?/ W hotelu ze śniadaniami pod spiralą schodów?" Wychodzimy "przytulając zaciśnięte pięści do powiek"". (Eryk Ostrowski).


Kto nosić będzie moją twarz? Czyją ja posiadam, czyją Ty? To, co widzimy, to obraz. Część. I chyba całości nigdy nie zobaczymy, bo kolejne jej fragmenty odsłaniają się po nas.

Wyjdę za chwilę. Przytulę pięści do powiek. Potem rozprostuję palce, znów dotknę nimi ścianę kamienicy, balustradę balkonu i schodów. Poczuję świat, poczuję radość. Bo zmysł dotyku, to zmysł życia. Zmysł jawnego i najtrudniejszego do opisania szczęścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz